Pracuję na morzu, na platformie wiertniczej. Mam kontakt z materiałami radioaktywnymi, w tym z generatorem neutronów, który może zabić człowieka w kilka minut. Używam materiałów wybuchowych, w tym ładunków kumulacyjnych, zdolnych szczelinować skałę na głębokość kilku metrów. Pracuję z wysokim ciśnieniem, dochodzącym do pięciuset atmosfer, gdzie każda niedokręcona śrubka może zachować się jak pocisk. Do tego dochodzi cała masa chemikaliów, trudne warunki atmosferyczne, praca na wysokości, często przy niedostatecznym oświetleniu. Lista niebezpieczeństw jest długa, połowa rzeczy na platformie może zabić w mgnieniu oka i mogłoby się wydawać, że jeżeli kiedykolwiek przydarzy się mi wypadek, to na pewno będzie miał miejsce w mojej pracy.

Jednak wszystkie te zagrożenia blakną przy głównym zabójcy, który uśmierca więcej ludzi, niż wszystkie wymienione wyżej czynniki. Pojedyncza aktywność, która zbiera krwawe żniwo, wielokrotnie większe niż promieniotwórczość czy materiały wybuchowe. Aktywność, którą podejmuje niemal każdy z nas, wielokrotnie w ciągu dnia – prowadzenie samochodu.

Wypadki komunikacyjne to główna przyczyna zgonów niespowodowanych chorobami. Co roku w ten sposób na świecie ginie ponad milion osób. W 2019 roku w Polsce było ponad 30 tysięcy wypadków, 35 tysięcy rannych i prawie 3 tysiące zabitych. Niemal każdy z nas uczestniczył w stłuczce samochodowej, był świadkiem kolizji, lub słyszał o kimś, kto zginął w wypadku. Żadna inna powszechna aktywność człowieka nie jest tak niebezpieczna, jak prowadzenie pojazdów mechanicznych.

Na łamach naszego serwisu będziemy omawiać różne techniki, mające na celu ograniczenie ryzyka do minimum. Zaczniemy od sytuacji ekstremalnej – wyobraź sobie, że uczestniczyłeś w poważnym wypadku. Ktoś wyjechał z drogi podporządkowanej i z pełnym impetem uderzył w bok twojego auta. W wyniku kolizji twój samochód wypadł z drogi, a następnie kilkukrotnie dachował. Leżysz w pogniecionym wraku, wystrzeliły poduszki powietrzne, a pas bezpieczeństwa się zaklinował. Jesteś w potrzasku. Aby wyjść, musisz przeciąć krępujący cię pas, a następnie wybić szybę, jeżeli ta dalej jest na swoim miejscu. Okazuje się jednak, że nie masz pod ręką nic, co mogłoby przeciąć pas bezpieczeństwa. Twoje szanse na przeżycie drastycznie maleją. Umierasz, w oczekiwaniu na przyjazd straży pożarnej.

Mógłbyś temu zapobiec, gdybyś miał pod rękę nóż ratowniczy. Za cenę kilkudziesięciu złotych jesteś w stanie nabyć narzędzie, które może ci dosłownie uratować życie. Na rynku dostępnych jest mnóstwo takich rozwiązań, od zwykłych zbijaków za dziesięć złotych, po profesjonalne narzędzia. Przyjrzyjmy się, jakie cechy powinno mieć dobre urządzenie ratownicze:

1. Musi umożliwić bezpieczne przecięcie pasów bezpieczeństwa.

2. Musi umożliwić stłuczenie szyby samochodowej, wykonanej ze szkła hartowanego.

3. Powinno umożliwić bezpieczne rozcięcie odzieży poszkodowanej osoby.

4. Powinno być łatwe w użyciu.

5. Powinno być niezawodne i niewymagające konserwacji.

Dzisiaj przyjrzymy się dwóm rozwiązaniom – budżetowym i profesjonalnym.

Na pierwszy ogień pójdzie nóż ratowniczy MTech MX-8018, produkowany przez Master Cutlery.

Firma ta nie cieszy się wielkim uznaniem wśród znawców noży. Nic dziwnego, ich katalog pełny jest tak egzotycznego sprzętu, jak toporki i miecze rodem z filmów fantasy, noże do rzucania, maczety czy kastety. Ale wśród mnogości ich produktów są prawdziwe perełki, które zasługują na pochwały. Do nich z całą pewnością należy MX-8018, który uważam za produkt wręcz wybitny. Za kwotę około 50 PLN otrzymujemy pełnoprawne narzędzie, pozwalające awaryjnie wydostać się z samochodu, a także pomóc poszkodowanym w wypadku. Poniżej zestawienie rzeczy, które lubię:

1. „Bezpieczne ostrze” – czyli zaokrąglony, tępy sztych, który umożliwia rozcięcie odzieży ofiary, bez obaw o uszkodzenie ciała.

2. Głownia typu hawkbill – wklęsłe ostrze, o specjalnym profilu krawędzi tnącej, pozwala na zebranie tkaniny w jedno miejsce i efektywniejsze jej przecięcie.

3. Dedykowane ostrze do cięcia pasów bezpieczeństwa.

4. Zbijak do szyb.

5. Łatwość otwarcia – nóż można otworzyć jedną ręką na dwa sposoby – albo za pomocą kciuka, używając bolca tzw. thumb stud, albo za pomocą flippera, który po otwarciu staje się jelcem.

6. Łatwość demontażu – całość skręcona śrubami imbusowymi, ostrze do cięcia pasów daje się wyjąć, dzięki czemu można je naostrzyć.

7. Jaskrawy kolor okładzin, który rzuca się w oczy i ułatwia znalezienie noża.

Oczywiście, chcąc zrobić dobry nóż w cenie 50 złotych, należy pójść na kompromisy. Oto one:

1. Głownia wykonana z dość przeciętnej stali 440C – to raczej budżetowa stal, stosowana w wielu nożach w tej półce cenowej.

2. Okładziny rękojeści wykonane z aluminium, co obniża pewność chwytu.

3. Blokada liner lock – ten typ blokady nie należy do moich ulubionych, jest toporna w użyciu, a rynek zna lepsze rozwiązania.

Należy pamiętać, że noże ratownicze nie służą do codziennego użytku. Powinny być użyte tylko w przypadku zagrożenia. Z tego względu jestem w stanie przymknąć oko na użytą stal, śliskie okładziny i liner locka. Za tę cenę można kupić kilka sztuk i umieścić je w newralgicznych miejscach. Osobiście uważam, że w tej klasie nie można kupić nic lepszego, a sam nóż zbliża się do ideału.

Jeżeli jednak szukasz bardziej profesjonalnego rozwiązania, odpowiedzią może być Gerber Crisis Hook.

Zalety tego narzędzia są następujące:

1. Jednoczęściowa konstrukcja – głownia i rękojeść to jeden kawałek stali o grubości 3mm. To stanowi olbrzymią przewagę w stosunku do poprzedniej propozycji, a także innych rozwiązań na rynku. Brak ruchomych części czy połączeń powoduje, że nóż jest bardziej niezawodny i odporny na działanie ekstremalnych sił, co jest sporym atutem w przypadku sytuacji kryzysowych. Grubość 3 mm sprawia, że Crisis Hook można stosować do podważania – a to czynność, która potrafi wykończyć niejeden znacznie droższy nóż.

2. Hak – krawędź tnąca ma kształt haka (gut hook), dzięki czemu praca ostrzem jest znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza. Bez obaw można ciąć odzież ofiary, a konstrukcja pozwala na użycie większej siły, niż w przypadku poprzednika.

3. Trwały zbijak – nóż zakończony jest zbijakiem do szyb o prostej, niezawodnej konstrukcji, co gwarantuje pełną użyteczność na długie lata. W razie konieczności do stłuczenia szyby można użyć sztychu, którego budowa jest podobna do zbijaka.

4. Rękojeść – nóż pokryty jest gumową warstwą, dzięki czemu nie ślizga się w dłoni. Profil rękojeści gwarantuje pewny chwyt.

5. Głownia chowana do osłony, wyposażonej w system mocowania Malice Clip (kompatybilny z systemem MOLLE).

Nie wszystko jednak jest tak idealnie:

1. Nóż wykonany ze stali 420HC – Gerber lubi używać tego gatunku stali, ale za tę cenę mogło być lepiej. W ten sposób płynnie przechodzimy do punktu drugiego:

2. Cena – nóż jest czterokrotnie droższy, niż poprzednia propozycja. Jednak pomimo tego, to wciąż jedna z tańszych konstrukcji tego typu.

Gerber Crisis Hook to ciekawa narzędzie, za którym przemawia prostota konstrukcji i sprawdzone rozwiązanie w postaci haka tnącego. Fakt, że jest to jeden, gruby kawałek stali sprawia, że nóż może wytrzymać naprawdę spore nadużycia i być stosowany do niestandardowych zadań, takich jak podważanie. Użyta stal mogłaby być mankamentem w przypadku profesjonalnych zastosowań, jako narzędzie służb ratowniczych, ale jako osobisty sprzęt, służący w awaryjnych sytuacjach, z pewnością spełni oczekiwania.

Na koniec kilka uwag – stłuczenie szyby wykonanej ze szkła hartowanego to trudne zadanie. Należy pamiętać, aby celować w róg szyby, a nie w jej środek, co znacznie zwiększy szansę na jej rozbicie.

Nawet jeżeli powyższe rozwiązania nie przypadły ci do gustu, powinieneś rozważyć zakup jakiegokolwiek narzędzia ratunkowego, nawet najtańszego. Za kilkadziesiąt złotych jesteś w stanie kupić coś, co nie ma ceny – swoje życie.

W kolejnej części opiszemy, jak poradzić sobie, gdy nie mamy noża ratowniczego w samochodzie.